Koło odpadające od samochodu podczas jazdy to jeden z tych scenariuszy, o których woli się nie myśleć. Tesla właśnie przyznała, że w pewnych warunkach taki scenariusz jest możliwy w Tesla Cybertrucku. Agencja NHTSA wpisała do swoich rejestrów kolejną akcję serwisową dla tego modelu, a liczba dotychczasowych reklamacji i wycofań zaczyna mówić sama za siebie.
Co się właściwie stało?
Tesla wycofała 173 egzemplarze Cybertrucka roczników 2024-2026 wyposażonych w 18-calowe stalowe felgi, wyprodukowanych między 21 marca 2024 a 25 listopada 2025 roku, z powodu usterki piasty koła grożącej odpadaniem kół.
Liczba 173 może brzmieć niepozornie przy skali produkcji całego rynku, ale nie o statystyki tutaj chodzi. Według raportu NHTSA intensywne nierówności drogi i gwałtowne zakręcanie mogą powodować naprężenia otworu śruby w tarczy hamulcowej, prowadząc do powstawania pęknięć. Gdy pęknięcie postępuje dalej, sworzeń koła może ostatecznie oddzielić się od piasty, co skutkuje utratą kontroli nad pojazdem i zwiększa ryzyko wypadku mogącego prowadzić do obrażeń lub śmierci.
To nie jest usterka, którą można zignorować i „zobaczyć za jakiś czas”. Utrata koła podczas jazdy to zdarzenie, które daje kierowcy sekundy na reakcję, a wynik zależy przede wszystkim od prędkości i otoczenia.
Skąd Tesla w ogóle się o tym dowiedziała?
Tu pojawia się ciekawy szczegół. Tesla zauważyła problem po raz pierwszy w listopadzie ubiegłego roku, gdy podczas przeglądu serwisowego jednego z Cybertruck zgłoszonego z powodu „pulsowania hamulców” odkryto pęknięcia na powierzchniach tarcz hamulcowych. Nie był to sygnał od dziesiątek zdenerwowanych właścicieli, lecz przypadkowe odkrycie podczas rutynowego przeglądu.
Tesla wymieniła uszkodzone tarcze i odesłała pęknięte komponenty do dostawców w celu przeprowadzenia testów na poziomie podzespołów. W testach tych nie zaobserwowano utraty funkcji pojazdu ani kontroli nad nim.
Mimo to inżynierowie firmy nie poprzestali na tej jednej obserwacji. Tesla przeprowadziła własne testy i na ich podstawie oceniła, że przy dalszym użytkowaniu i naprężeniach sworzeń koła mógłby ostatecznie oddzielić się od piasty w dotkniętych pojazdach. Na tej podstawie 14 kwietnia 2026 roku Tesla podjęła decyzję o dobrowolnym wycofaniu aut z ruchu, kierując się zasadą ostrożności.
Dobrowolne wycofanie to z jednej strony dobra wiadomość, bo oznacza, że producent sam wykrywa problem, zanim coś się stanie. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że mamy tu do czynienia z pojazdem, który w niecałe dwa i pół roku trafił do serwisu z powodów, które wykraczają daleko poza normalną statystykę dla nowego modelu.
Na dzień 14 kwietnia 2026 roku Tesla zidentyfikowała trzy roszczenia gwarancyjne związane z problemem sworznia koła i potwierdziła, że nie jest świadoma żadnych kolizji, ofiar śmiertelnych ani obrażeń mogących być z nim związanych.
Trzy roszczenia przy 173 objętych akcją autach to stosunkowo niedużo. Nie zmienia to jednak faktu, że problem istnieje i Tesla musiała działać.
Co obejmuje naprawa?
Naprawa jest bezpłatna i polega na demontażu i wymianie przednich i tylnych tarcz hamulcowych, piast oraz nakrętek kół na nowe komponenty o ulepszonej geometrii, która zwiększa powierzchnię styku piasty, tarczy i koła, zmniejszając naprężenia podczas eksploatacji. Nakrętki kół mają też wyższą powłokę cierną, która zachowuje lepszy moment dokręcenia w warunkach wysokich obciążeń.
Innymi słowy: oryginalne części nie były dość odporne na warunki, które producent sam określa jako normalne użytkowanie. To projektowa wada, nie fabryczny błąd montażu w jednej czy dwóch sztukach.
Serwisy i centra Tesla zostały poinformowane o akcji serwisowej 24 kwietnia 2026 roku lub wkrótce po tej dacie, a właściciele aut powinni otrzymać zawiadomienia pocztą.
Właściciele Cybertruck z 18-calowymi stalowymi felgami z podanego okresu produkcji powinni skontaktować się z serwisem Tesli i nie czekać biernie na list. Pełna dokumentacja tej i wszystkich wcześniejszych akcji serwisowych dotyczących Cybertruck jest dostępna w bazie danych NHTSA — warto sprawdzić numer VIN swojego auta w oficjalnym rejestrze akcji serwisowych NHTSA, gdzie można filtrować wyniki według producenta i modelu.
Tesla Cybertruck i jego historia z serwisem
Obecna akcja to nie pierwsza i zapewne nie ostatnia w historii tego modelu. Cybertruck trafił na salony z szeregiem problemów z jakością wykonania: panele nadwozia były źle wyrównane i odpadały podczas jazdy, pedał przyspieszenia blokował się, i to nie wszystko.
Żeby zobrazować skalę problemu, Cybertruck był wycofywany z ruchu osiem razy w ciągu siedemnastu miesięcy. Dla porównania, Model S był przedmiotem akcji serwisowych trzydzieści dziewięć razy przez jedenaście lat, co daje średnio 3,55 wycofania rocznie.
Chronologia najważniejszych akcji serwisowych wygląda mniej więcej tak:
W kwietniu 2024 Tesla wycofała prawie 3900 Cybertruck, bo metalowa nakładka pedału przyspieszenia mogła się obluzować i zaklinować pod dywanem, blokując pedał w pozycji wciśniętej. Przyczyną była zmiana na linii montażowej polegająca na użyciu smaru podczas instalacji nakładki, przez co nakładka mogła zjechać przy silnym nacisku.
W czerwcu 2024 pojawiła się akcja dotycząca awarii silnika wycieraczki przedniej szyby, a następnie problem z kamerą cofania wyświetlającą opóźniony obraz.
W marcu 2025 Tesla wycofała ponad 46 000 Cybertruck z powodu odklejającej się zewnętrznej listwy ze stali nierdzewnej. Była to kolejna odsłona problemu z odpadającymi elementami nadwozia tego modelu, a oderwana listwa tworzyła zagrożenie dla jadących z tyłu pojazdów.
Teraz, w maju 2026, dochodzą do tego piasty i tarcze grożące utratą koła.
Warto też dodać, że Tesla w 2024 roku zajęła pierwsze miejsce na liście producentów z największą liczbą wycofań w USA, odpowiadając za 5,1 miliona reklamowanych samochodów. Część z nich dotyczyła całej gamy modeli, nie tylko Cybertrucka, ale wynik ten jest symptomatyczny.
Cybertruck w Europie? Na razie nie, i to nieprzypadkowo
Tu dochodzimy do wątku, który wielu polskich czytelników może zaskoczyć. Jeśli myślisz, że Cybertruck to auto, które po prostu jeszcze nie dotarło do Europy z powodów logistycznych czy marketingowych, jesteś w błędzie. Prawda jest prostsza i zarazem ciekawsza.
Cybertruck po prostu nie może zostać homologowany w Unii Europejskiej. Jego kanciasty design pełen ostrych krawędzi oraz karoseria wykonana ze stali nierdzewnej nie tylko czynią go wyjątkowym, ale stanowią problem w kontekście europejskich regulacji.
Europejskie przepisy wymagają zaokrąglenia wystających części o wartości 3,2 mm. Na blasze stali nierdzewnej o grubości 1,4 mm nie da się wykonać zaokrąglenia o takiej wartości — tak tłumaczył to Lars Moravy, wiceprezes ds. inżynierii w Tesli, w rozmowie z holenderską redakcją Top Gear.
To nie jest kwestia zmiany jednego parametru oprogramowania ani kilku certyfikatów. Europejskie normy bezpieczeństwa pieszych wymagają zaokrąglonych krawędzi, co stoi w fundamentalnej sprzeczności z obecną konstrukcją Cybertrucka i praktycznie uniemożliwia jego oficjalną sprzedaż na europejskim rynku.
Do problemów z ostrymi krawędziami dochodzą kwestie masy pojazdu. Już podstawowa wersja Cybertrucka przekracza limit 3500 kg, co w Europie oznaczałoby konieczność posiadania prawa jazdy kategorii C przez potencjalnego właściciela. Ładowarka też nie byłaby kompatybilna ze standardem CCS2 obowiązującym na Starym Kontynencie.
Potwierdzeniem braku szans Cybertrucka w Europie jest decyzja w sprawie personelu wojskowego USA stacjonującego w Niemczech: Federalne Ministerstwo Transportu odrzuciło wniosek o rejestrację pojazdu, stwierdzając, że Cybertruck „nie tylko nie spełnia wymogów prawnych UE, ale znacząco od nich odbiega”.
Elon Musk sugerował możliwość stworzenia wersji dostosowanej do rynku europejskiego i chińskiego, a Tesla organizowała pokazy auta w Europie, Japonii i Chinach. Na razie jednak są to tylko zapowiedzi i wystawy, a nie realna sprzedaż. Patrząc na obecny stan relacji Muska z Europą oraz na rosnące trudności wizerunkowe Tesli na tym kontynencie, trudno ocenić, kiedy i czy w ogóle dojdzie do oficjalnej premiery modelu na europejskich rynkach.
Dla polskich kierowców to właściwie ciekawostka z kategorii „możliwe, że nigdy tego nie zobaczysz u dealera”. Jeśli jednak chcesz sprawdzić, jak wygląda pełna historia serwisowa tego modelu z perspektywy urzędu regulacyjnego, możesz to zrobić samodzielnie w bazie danych akcji serwisowych NHTSA.
Wnioski, czyli co to wszystko mówi o Cybertrucku
Mam mieszane uczucia wobec całej tej sprawy i myślę, że warto je tu wyłożyć wprost.
Z jednej strony Tesla zachowała się w tej akcji serwisowej odpowiedzialnie. Firma sama wykryła problem podczas przeglądu, przeprowadziła testy inżynieryjne i podjęła decyzję o wycofaniu zanim ktokolwiek zgłosił wypadek związany z odpadającym kołem. To podręcznikowy przykład procedury recall: działa profilaktycznie, nie reaktywnie.
Z drugiej strony trudno patrzeć na historię Cybertrucka bez pewnej dozy niepokoju. Osiem akcji serwisowych w nieco ponad rok od debiutu rynkowego to wynik, który w branży motoryzacyjnej mówi konkretną rzecz o dojrzałości projektu. Odpadające panele nadwozia, blokujący się pedał gazu, teraz piasty kół, które mogą pęknąć pod wpływem standardowych warunków drogowych. Każda z tych usterek osobno to incydent. Razem tworzą wzorzec.
Cybertruck od samego początku był produktem, który Tesla wypuściła z pewnym pośpiechem — i to w sytuacji, gdy model znajdował się w kolejkach zamówień od 2019 roku. Cztery lata oczekiwania klientów to ogromna presja, żeby w końcu dostarczyć coś namacalnego. Problem w tym, że pośpiech przy produkcji pojazdów ma fizyczne konsekwencje, które często wychodzą dopiero po kilku miesiącach jazdy w realnych warunkach.
Co mnie tutaj szczególnie zastanawia: 173 auta to mała liczba, ale dotyczy konkretnej konfiguracji (18-calowe stalowe felgi), konkretnego okresu produkcji i konkretnej usterki związanej z geometrią piasty. Nie jest to błąd jednego egzemplarza ani przypadkowe odchylenie od normy. To projekt, który okazał się niewystarczająco wytrzymały na warunki, jakie każdy samochód spotyka na drodze.
Paradoks Cybertrucka polega też na tym, że marketing tego auta od początku opierał się na narracji o twardości, niezniszczalności i charakterze pojazdu gotowego na wszystko. Stalowe nadwozie, militarystyczny design, pokaz wytrzymałości szkła na premierze. W rzeczywistości koła odpadają przy „normalnych nierównościach drogi i zakrętach”, jak stwierdza raport NHTSA. Trudno o bardziej wymowny kontrast.
Właściciele Cybertruck z dotkniętego zakresu produkcji powinni jak najszybciej skontaktować się z serwisem Tesli. Naprawa jest bezpłatna, a ryzyko zbyt poważne, żeby z nią zwlekać. Dla reszty z nas ta historia to kolejny argument za tym, że przy zakupie nowego modelu — zwłaszcza tak niszowego i ambitnego jak Cybertruck — warto poczekać co najmniej rok lub dwa, aż produkcja się ustabilizuje, a inżynierowie załatają rzeczy, których nie wyłapano na etapie testów.
W przypadku Cybertrucka na ten moment akcji serwisowych jest więcej niż lat produkcji. I to chyba najlepsza pointka do tej historii.